2 lipiec 2018

Potrzebuję żeby ktoś uwierzył we mnie jak wierzy się w Boga, chyba jestem ulepiona z drugiego żebra Adama, abo być może jestem jak ostatni kwiat wiśni, co nie zdążył rozchylić swych płatków na czas. Ale czas to pojęcie względne jest, inni może mają inne zegary, mój jest tak niedopasowany, wszędzie biegnę, bo nie chcę się spóźnić. Chwytam się dłonią, bo tonący brzytwy się chwyta. Kaleczę się, upośledzam swoje funkcjonowanie, ale tylko to wtłacza mi powietrze do płuc i jednocześnie mnie wykańcza.

Reklamy

22 Czerwca 2018

W czerwcu śpię mało, prawie w ogóle, albo wcale. Zrywam czereśnie i piszę prace.  Nie skupiam się nad tym co czuje, a czuję się samotna i obojętna i jest mi bardzo, bardzo przykro. Gdy tylko chcę wejść z kimś w bliską relację, to zaraz się wycofuje, bo stwierdzam że utrzymywanie z kimś kontaktu wymaga dużo nakładu energii, a to jest ponad moje siły. Odkładam wszystko na półkę, na potem, na może kiedyś. A obawiam się, że będzie nigdy. Trawi mnie choroba, zamykam się w bańce i tylko podążam z punktu A do punktu B, nie widząc nic po drodze.
Siedzę ciągle w swoich murach, przerażona biegiem czasu. Nie przeżyłam nic i nic nie przeżyje bo nie umiem żyć, umiem tylko trwać i przetrwać.

8 Czerwiec 2018

Ostatnio jestem niby sobą. Chwytam w dłonie momenty, zazwyczaj przybierają one kilka kruchych sekund i nim zdążę nabrać w nozdrza ich zapach, złożyć pocałunek na ich drżących powiekach one rozpadają się, przelatują przez palce i znikają jakby nigdy nie istniały, jakbym sobie je tylko wyśniła. Pierwszy raz bolał najbardziej.
Teraz czuję w ustach tylko gorycz rozczarowania, a w uszach pomruki rzeczywistości, gdy rano zsuwam się z pościeli pachnącej marzeniami, słonymi łzami i przeszłością, gdy otwieram usta by coś powiedzieć, a wylatuje z nich tylko głucha cisza, gdy uciekam spojrzeniem od oczu wszystkich bo jedyne czego chcę to schować się w swoim pancerzu. Czasem jest mi z tym źle, czasem czegoś mi brakuje, ale później myślę, że to ja jestem na zwycięskiej pozycji, bo stałam się sobie najlepszym partnerem, do rozmów, do życia, do bycia.
I mogłabym wylać z siebie ogrom liter, słów, ale nic nie odda tego zagubienia, tej pustki w której się teraz znajduję.Niby nie jest źle, niby nie najgorzej, ale cały czas mam wrażenie że coś zgubiłam. Że zapomniałam o czymś istotnym i nie mogę sobie przypomnieć co to jest. Kim byłam wcześniej?

16 Maja 2018

Ostatnie tygodnie były przepełnione nerwami, bezsennością i myślami. Niepotrzebnie tak się zestresowałam i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Był tydzień w którym spałam tylko dwie godziny, piłam litry kawy by jakoś funkcjonować, odbierałam komplementy, szyłam się do kupy na zajęciach, bo prawie się rozpadłam. Miałam świeczki w oczach, drżące serce i wzrok na sobie. Później spędziłam miły dzień na obiedzie w McDonaldzie z koleżankami z uczelni, przeziębiłam się, kupiłam kurtkę i sukienkę i bluzkę. Poprawiłam uśmiech na twarzy, opiłam się z dawno widzianą koleżanką, zarysowałam swój plan na przyszłość. Choć i tak czuję się niewystarczająca, jakby pozszywano mnie z przypadkowych części, niepasujących, sprzecznych ze sobą to staram się myśleć, że każdy ma takie obawy. Że muszę uwierzyć w siebie, w swoją wartość, ciężkie ale wykonalne zadanie.

1 Maja 2018

Przebieram nogami, jakby mi się gdzieś śpieszyło, a nie śpieszy mi się nigdzie, to tylko palące pragnienie ucieczki przed ich wzrokiem, ucieczki przed samą sobą, przed własnymi myślami. Nie umiem uspokoić siebie w środku, mam pożar wewnątrz i biegam i łykam prochy i boję się. I drżę cała, choć pada na mnie ciepłe światło i otaczają mnie jaskrawe kolory, wypalają mi dziury w oczodołach. Jestem emocjonalna, błąkam się w swoich myślach, swojej głowie gubię się zbyt często i to chyba widać jest. I mi to bardzo przeszkadza, a nie umiem tego zmienić.

20 Kwietnia 2018

Przenoszę się na szybki stan, nie wiem jak to się stało, ale stało się to na pewno bez mojej wiedzy. Nie wiem czy to dobrze czy źle i czy mi się to podoba czy nie. Wszystko szybko mi się nudzi, jestem nabuzowana od emocji, nie mogę usiedzieć w miejscu. Jestem niecierpliwa, obojętna i lekceważąca. Widzę odwracany ode mnie wzrok, skąpe ostre słowa i dezaprobatę w uśmiechu. Mam to gdzieś. Czuję słońce, ptasi trel i siłę w sercu. Mówię za dużo i rzeczy, które nie są tworzone dla uszu innych. Spotykam się z krepującym milczeniem, jest mi głupio, ale tylko przez jedną nanosekundę bo szybko się rozgrzeszam. Ja muszę być swoim najlepszym przyjacielem. Za długo już płakałam, nie chce mi się być smutną, teraz traktuję się dużo lepiej, bo wiem, że jestem tego warta i wiem, że nikt dla mnie nie będzie miał litości.
Taka sytuacja.
Późno w nocy odbieram telefon od mojej dawnej przyjaciółki. Jest pijana i wylewna, a ja czuję ciepło w sercu i radość. Umawiamy się i gadamy do 2 w nocy. Następnego dnia wstaję i jestem niewyspana, głodna, ale bardzo szczęśliwa. Idę na siłownie i daję z siebie wszystko.
Czuję niepokój i siłę. I niepohamowaną złość. Tłumię ją w sobie, a wypuszczam na siłowni. Wszystko mnie drażni, drażnią mnie słowa, gesty, sytuacje i ludzie. Nie mogę się skoncentrować, czuję się jak nie ja, jak w śnie.
Nie wiem czy to dobrze, czy źle.

13 Kwietnia 2018

Mam mleko i miód na papierze i w słuchawkach, jasną skórę, zielone żyły na dłoniach a w palcach papierosa. Rozmowy telefoniczne i rozmowy w cztery oczy, te ważne i te mniej ważne. Wysyłam paczkę, przeżywam niezaistniałe sytuacje, uciekam wzrokiem w bok, choć tak naprawdę wolałabym cofnąć czas i rozegrać to nieco inaczej. Spycham w niepamięć kilka uczuć, kilka dialogów, zdarzeń i osób. Przechodzę gładko przez sytuację mocno krępującą, zasypiam późno, a wstaję wcześnie rano. Czuję dotyk słońca na policzkach i endorfiny w żyłach. Myślę, że robię dobrze i czuję tylko ekscytację, że idę w tym kierunku. Czasem trochę się boję, czasem zwijam w kłębek nerwy, odganiam się od skrepowania i śpię w dzień kilka godzin, a później pomagam, zbieram informację, pisze, planuję. A przede wszystkim z całych sił staram się o tym nie myśleć, nie wracać wspomnieniami, nie pisać scenariuszy na zaś, tylko wciskam się w szczeliny „tu i teraz”, a co będzie to będzie, a co było minęło.
Spokój jest moim bezpieczeństwem, moją tarczą i nie mogę sobie wmówić, że jest inaczej.